Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wpisany przez Admin   
piątek, 19 listopada 2010 10:33

Zjazd Młodzieży 2004

I powiedział (Jezus) do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie i naśladuje mnie. (Łk 9, 23)

Powyższy werset stał się myślą przewodnią zjazdu młodzieżowego, który odbywał się w Zabrzu w dniach od 10 do 13 czerwca bieżącego roku. Już od samego początku mogliśmy przeżywać realną społeczność z żywym Jezusem Chrystusem, który przemawiał do nas przez usta braci usługujących nam Słowem Bożym. Brat Daniel Wawrzyczek - pastor z Rudy Śląskiej - dzielił się z nami Słowem, mówiącym o tym

jak stać się uczniem Chrystusa. Natomiast pastor z Połczyna - brat Waldemar Świątkowski - w niezwykle prosty, ale dobitny sposób tłumaczył, co to znaczy wyrzec się wszystkiego dla imienia Pana Jezusa i pójść za nim. Na początku jednej ze swoich usług poprosił, aby wszyscy wyszli z ławek, wzięli ze sobą swoje Biblie i podeszli do przodu. Zdziwienie, a zarazem ciekawość ogarnęła wszystkich siedzących na sali słuchaczy. Po krótkiej chwili wahania zaczęli wstawać najodważniejsi i kierować się do przodu. Za nimi ruszyła reszta osób. A co czekało na nas na środku? Otóż brat Waldemar poprosił nas abyśmy stojąc tak jeden obok drugiego, otworzyli swoje Biblie na Ewangelie Marka i wszyscy głośno przeczytali: A przywoławszy lud wraz uczniami swoimi, rzekł im (Jezus): Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie (8,34). Następnie zwrócił uwagę na fakt, iż Pan Jezus powiedział to do całego ludu, a nie tylko do uczniów, także do nas. "No dobrze, ale cóż to znaczy zaprzeć się samego siebie? - zadawała sobie pytanie niejedna osoba. Mogliśmy usłyszeć odpowiedź na nie w kolejnych usługach. Brzmiała ona jednoznacznie. Zaprzeć się samego siebie to znaczy wyrzec się dla Chrystusa swoich ambicji, planów i marzeń. Nie można tu pominąć grzechu, którego trzeba wyrzec się przede wszystkim . Słuchając usług naszych braci mogliśmy zrozumieć, że chodzi tu także o to, aby wyrzec się tego co miłujemy, na czym nam zleży i czego pragniemy, jeśli Panu Bogu się to nie podoba. Wielkie błogosławieństwo odczuliśmy w czasie modlitw wieczornych, kiedy Pan Bóg potwierdzał Swoje słowo pracą czynioną w naszych sercach przez Ducha Świętego. Wiele osób wychodziło do przodu niosąc pod krzyż Zbawiciela swoje troski, problemy a także grzechy. Wspaniałym było to, że wracali wolni, radośni i pełni pokoju. Po wieczornych modlitwach część osób pozostała, śpiewając pieśni dla chwały Jezusa. Sobotni dzień rozpoczął się ulewnym deszczem. Mimo to pełni radości zebraliśmy się na porannej modlitwie a z naszych ust płynęła pieśń chwały: "To szczęśliwy dzień, dziękuję Bogu za pogodę. To szczęśliwy dzień i dla pana przeżywam go. To szczęśliwy dzień i wszystko będzie dobrze, żyjąc w każdym dniu słowem, które daje Pan". I Pan tego dnia zesłał obfity "deszcz" błogosławieństw, co można było usłyszeć od osób dzielących się świadectwami. Od 1000 rano do 1900 odbywała się łańcuszkowa modlitwa, pragnący społeczności z Panem mogli przeżywać wspaniałe chwile. Prawdziwie Pan był wśród nas w nas! Było cudownie! Przez cały czas zjazdu każdy mógł zadawać pytania usługującym braciom, którzy starali się na nie odpowiadać. Był także czas na usługi gości, którzy przybyli na zjazd praktycznie z całej Polski. Młodzież z kilku zborów podzieliła się pieśniami, świadectwami a także wierszem. Wszystko co dobre szybko się kończy. Również zjazd niesamowicie szybko dobiegł do końca. Nadeszła niedziela i ostatnie nabożeństwo wraz z zabrzańskimi zborownikami. Znowu mogliśmy karmić się Słowem, które zwiastowali nasi drodzy bracia. Miłą niespodzianką był występ najmłodszych uczestników niedzielnego zgromadzenia - dzieci ze szkółki niedzielnej. To niesamowite przeżycie, kiedy takie maluszki "małe jak palec lub mrówka" opowiadają wszystkim o miłości Jezusa i zapraszają go do swojego serduszka. I my musimy stać się właśnie tacy jak te dzieci….. Nabożeństwo zakończyło się modlitwą nad wszystkimi dziećmi, a także nad nami - młodzieżą, ponieważ za parę dni rozpoczynamy wakacje. Później czekał na gości pyszny obiadek przygotowany przez nasze drogie siostry, które przez cały okres zjazdu starały się o to, aby nie tylko nasz duch i dusza, ale także ciało otrzymywało swój pokarm. Serdecznie im za to dziękujemy! Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy zjazdu wyjeżdżając z Zabrza zapragnęli mimo zbliżających się wakacji zostać - uczniami, uczniami Jezusa!

 

 

 

Maja Bugno, Dawid Michalski

Poprawiony: niedziela, 13 maja 2012 17:07
 
Design by Next Level Design Lizenztyp CC - Template is powered by ENERGIEWERK