Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wpisany przez Admin   
sobota, 06 sierpnia 2011 15:50

Zjazd Młodzieży 2011

Marzena Motek (organizator)

 

„To była dla mnie ostatnia deska ratunku przed całkowitym upadkiem” – powiedziała jedna z uczestniczek Zjazdu Młodzieżowego w Zabrzu.

Spotkanie odbyło się w dniach 16–19 czerwca 2011 roku w Zborze Chrześcijańskiej Wspólnoty Zielonoświątkowej w Zabrzu. Jego przewodnią myślą był werset pochodzący z III Listu Jana: Umiłowany! Nie naśladuj tego, co złe, ale to, co dobre (III Jana 1, 11a). Swoimi przemyśleniami i refleksjami dotyczącymi tego tematu dzielił się brat Jan Guńka ze Zboru w Cieszynie. Wśród uczestników zjazdu spotkałam ludzi, którzy poznali Boga,

ale gdzieś podczas wędrówki za Nim wielu z nich zgubiło ścieżkę i podeptało ślady pozostawione przez samego Pana Jezusa. Przed zjazdem każdy z nich miał wiele oczekiwań. Jedni przyjechali, by na nowo odnaleźć ślady Jezusa, drudzy, by otrzymać odpowiedzi na nurtujące pytania, a jeszcze inni, by spośród licznego tłumu ludzi poznać kogoś nowego.

 

— Jakie było twoje nastawienie wobec tej konferencji? – zapytałam jedną z uczestniczek

— Po prostu wiedziałam, że to najlepszy czas i najlepsze miejsce na naprawę dotychczasowego życia – usłyszałam.

Oczekiwania uczestników były więc naprawdę przeróżne. Niestety, nie brakowało też wielu znudzonych osób, które nieustannie wpatrywały się we wskazówki zegara. Jednak pomimo to cudowny był fakt, że tak liczna grupa młodych osób przybyła na ten zjazd. Co było w tym tak niesamowitego? To, że działał tam żywy Bóg, który stapiał lody obojętności i nudy w wielu sercach. Umiłowany! Nie naśladuj tego, co złe, ale to, co dobre. Zgodnie z tymi słowami uczestnicy konferencji poznawali rzeczy dzielące ich od Boga. W trakcie zjazdu wielu młodych ludzi przekonało się, jak wiele niebezpieczeństw czyha na chrześcijanina, a wzorce i ideały tego świata tylko dopomagają w zburzeniu ich relacji z Bogiem. Jeden z uczestników, zapytany o główną myśl zjazdu, o jej znaczenie w jego życiu, ze łzami w oczach wyznał, że przez długi czas żył w nieświadomości, że tak wiele banalnych rzeczy rujnuje jego społeczność z Bogiem. Po krótkiej rozmowie stwierdził, że nigdy nie dopuszczał myśli, iż rzeczy wskazywane przez wykładowcę mogą tak bardzo niekorzystnie wpływać na jego duchowy stan. Każdy dzień konferencji był wyjątkowym dniem. Nie brakowało łez, uśmiechu, ale też i zmęczenia. Rozpoczynał się poranną modlitwą i uwielbieniem. Potem następowały rozważania przewodniej myśli zjazdu, prowadzone głównie przez brata Jana Guńkę. Tematy poruszane przez brata Jana wywołały wiele dyskusji wśród młodych uczestników. Konflikty rodzinne, różne pozorne formy uwielbienia bądź nieustannie szerzące się zwiedzenia stanowiły główną tematykę wykładów.

— Nie przypuszczałem, że konflikty rodzinne w moim domu to sprytna taktyka diabła – wyznał jeden z uczestników zjazdu.

Jedna z dziewcząt powiedziała, że niezwykłą rzeczą w wykładzie o konfliktach rodzinnych było podkreślenie ważności rodziców oraz to, że pomimo wielu problemów, które przychodzi jej rozwiązywać, wie, że rodzice będą zawsze jej rodzicami i zawsze należy się im szacunek.

— Często im bardziej kogoś kochamy, tym łatwiej potrafimy go zranić – dodała.

— Mogłam się wiele nauczyć podczas tego wykładu, było w nim naprawdę wiele wskazówek – wyznała inna osoba.

Kolejny temat rozważań to muzyka, śpiew i uwielbienie. Jak muzyka wpływa na człowieka? Jak może rujnować harmonię duchową? To właśnie w tej części nauczania zostały przedstawione szokujące fakty. Dla większości uczestników konferencji muzyka odgrywa dość znaczącą rolę w życiu, bo większość z nich słucha różnego rodzaju muzyki, a wielu też gra na przeróżnych instrumentach czy też śpiewa.

— Co myślisz o wykładzie na temat muzyki, śpiewu, uwielbienia? – spytałam jedną z uczestniczek.

— Niestety…, ale dowiedziałam się zbyt wiele… Tak ogromna ilość negatywów przesiąka do Zborów… tańce, spektakle… – odpowiedziała.

Jak się okazuje, w przeróżnych dyskotekach umiejętne manipulacje operatorów muzycznych sprawiają, że człowiek czuje się szczęśliwy. Odpowiednia ilość decybeli i gra świateł sprawia, że ludzki organizm produkuje endorfinę wywołującą w nas poczucie szczęścia. To chyba dlatego tyle młodzieży podąża w te nieciekawe miejsca
– bo przecież tak wielu ludzi pragnie być choć przez chwilę szczęśliwymi. Co się w tym wszystkim kryje? No właśnie. Ta wcześniej wspomniana taktyka coraz częściej
przesiąka do współczesnych Zborów. Tańce, głośne uwielbienie, towarzyszące temu dodatki dekoracyjne itp. To wszystko zmierza do tego, by ludzie cieszyli się z samego uwielbienia, a nie z jego sensu. Czy o to chodzi w uwielbieniu Boga?

— Czy taki jest sposób na pogłębianie relacji z Nim? – pytał główny wykładowca.

— Na szczęście Bóg taki nie jest! Bóg nie jest krótkotrwałym szczęściem bądź szybko przemijającą euforią – odpowiedziała jedna z uczestniczek.

I tak przyszedł czas na końcowy wykład poświęcony zwiedzeniom. Okazało się, że wiele osób nie zdawało sobie sprawy z tego, że w tym temacie kryje się tyle zagadnień i tajemnic.

— Wszystkie zwiedzenia się kończą, lecz Słowo Boga trwa na wieki! – to wypowiedź pewnego zjazdowicza.

Tegoroczna konferencja miała wskazać młodym ludziom, jak wróg poprzez pozornie niewinne taktyki wkrada się do naszych serc, rujnując wewnętrzny pokój. Diabeł, wykorzystując ludzką nieuwagę, niepostrzeżenie wdziera się do ludzkiego życia, niszcząc przez to Boży dorobek. Nie dajcie się, Bóg nie jest krótkotrwałym szczęściem, tylko wieczną, nieprzemijającą radością! Zjazd był dla wielu uczestników wartościowym przeżyciem. Pozwolił na poznanie wielu realiów i smutnych prawd.

— Co doceniasz najbardziej w tym zjeździe? – zapytałam jednego z uczestników. Młody człowiek odparł, że poza cennymi wykładami – modlitwę.

— W modlitwie mogłem czuć powiew Ducha Świętego, to w niej Bóg dostrzegł moje westchnienie – powiedział.

— Kiedy zobaczyłam gorące pragnienie moich rówieśników, ich wzniesione ręce, łzy, zapragnęłam tego samego. Chęć przeżycia tego co inni okazała się pomocna w zbliżeniu się do mojego Pana – tłumaczyła zapytana zjazdowiczka.

— To spotkanie było dla mnie kolejnym pozytywnym doświadczeniem. Odnowiłam relację z Bogiem, a co najważniejsze, ta konferencja była ostatnią deską ratunku przed całkowitym upadkiem – wyznała wzruszona dziewczyna.

Można zadać pytanie: Czy warto organizować takie konferencje? Oczywiście, że tak! Poprzez głoszone Słowo i szczerą modlitwę Bóg przenika do ludzkich serc, pozostawiając w młodych ludziach swoją cząstkę, w każdym inną.

— Każdy zjazd zasiewa w nas jakieś ziarenko, u każdego jest ono inne, i to jest chyba najpiękniejsze. Teraz pozostaje powrót do rzeczywistości, którą jest Chrystus –podsumował uczestnik.

Poprawiony: środa, 08 października 2014 17:59
 
Design by Next Level Design Lizenztyp CC - Template is powered by ENERGIEWERK