Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wpisany przez Admin   
wtorek, 16 listopada 2010 17:48

Wszystko to zdarzyło się w moim życiu, według woli Bożej.

 

“Ich synowie zaś, którzy go jeszcze nie znają, niech go wysłuchają i nauczą się bojaźni Pana, Boga waszego, po wszystkie dni waszego życia na ziemi, do której przeprawicie się przez Jordan, aby ją objąć w posiadanie” (5 Moj. 31:13).

 

W 1995 roku służyłem w charakterze pastora zboru w mieście Nikołajewsk nad Amurem. 10 września tegoż samego roku przed pójściem na niedzielne wieczorowe nabożeństwo, zacząłem rozmyślać o tym, co będę głosić braciom i siostrom. W tym momencie jakby “straciłem głowę” i miałem wrażenie jakbym nigdy nie czytał Biblii. Zacząłem modlić się i prosić Pana Boga o pomoc. Pan odpowiedział mi słowami z Biblii: “Nie bój się, albowiem Ja odkupiłem ciebie, nazwałem ciebie, tyś Mój. Będziesz przechodzić przez wody, Ja będę z tobą, a gdy przez rzeki, one nie zatopią ciebie, pójdziesz przez ogień, nie oparzysz się, i płomień nie spali ciebie”. Serce moje napełniło się radością a rozum “rozjaśniał”. Na nabożeństwie mówiłem o tym, że tylko Pan Bóg zachowuje cały świat i każdego człowieka i On mówi: “Dokąd byście nie poszli, Ja będę z wami. Do waszej starości Ja będę Ten Sam. Do waszej siwizny Ja będę was nosić, podtrzymywać i ochraniać”. Wkrótce po tym miałem pójść do szpitala. Tym razem znowu powtórzyło się to samo, co już przeżywałem i znowu mówiłem słuchaczom, że tylko Pan Bóg ochrania nas i On wyznaczył każdemu człowiekowi czas, okres życia, abyśmy poszukiwali Jego. I oto nastąpił ten pamiętny dzień. Trzeba było wyjechać na okresowe skontrolowanie stanu technicznego statku przed dopuszczeniem do dalszej eksploatacji, gdyż pracowałem w charakterze inspektora-inżyniera w Rosyjskim Morskim Rejestrze Statków. Wieczorem wraz z innymi osobami popłynąłem kutrem na poszukiwanie tego statku, który miał być kontrolowany. Statek w tym czasie płynął po Amurze. Był już późny wieczór. Ze sobą wziąłem aktówkę, w której była Biblia oraz książka. Około godziny 22 odszukaliśmy statek i popłynęliśmy na przecięcie jego kursu. Stałem w sterówce obok kapitana. Powstała we mnie myśl, że może dojść do zderzenia. Wiedziałem, że kapitan jest doświadczonym pracownikiem żeglugi, który wiele razy sterował kutrem podczas nocnych rejsów. Rozważałem, że jeżeli wyrażę wobec niego swoją obawę, to mogę doprowadzić do zakłócenia spokoju kapitana, wtedy może się coś zdarzyć a ja mogę okazać się winnym. Stałem więc cierpliwie i obserwowałem co będzie dalej. Nastąpił taki moment, kiedy zrozumiałem, że zderzenie się kutra ze statkiem jest już nieuniknione. Nagle zobaczyłem, że kadłub statku zawisł nade mną. W takiej sytuacji ratunku dla mnie nie było. Gdyby nawet cały świat podniósł się, aby mnie ratować, to i tak nie byłby w stanie mi pomóc. To zdarzyło się bardzo szybko. Zdążyłem tylko pomyśleć: “Panie Boże niech się dzieje wola Twoja!”, kiedy nastąpiło uderzenie. Wypadłem z kutra do wody po lewej burcie. Kuter przepłynął nade mną a po nim przepłynął także statek. Podczas spadania poczułem, że moje okulary jakby ktoś ręką zdjął. Pomyślałem: “Pewnie woda je zmyła”, a aktówka z Biblią i książką wypadła mi z ręki. Gdy znalazłem się pod wodą, to Pan Bóg od razu pozbawił mnie strachu. Opuszczałem się wciąż głębiej i głębiej myśląc: “Z przodu jest śruba napędowa, przepłynę pod nią lub wciągnie mnie do swej nasady a to spowodowałoby niechybną śmierć”. Po upływie pewnego czasu zacząłem wypływać z głębi wody. Odczuwałem, że dłużej pod wodą nie wytrzymam, bo wewnątrz mnie wszystko jakby paliło. Chciałem wciągnąć do płuc chociaż trochę powietrza. Zacząłem więc zwracać się do mojego Pana: “Panie Boże! Dłużej nie wytrzymam. Teraz wciągnę powietrze, a jeżeli je wciągnę, będąc pod wodą, to wkrótce nastąpi śmierć”. Wbrew memu myśleniu momentalnie nastąpiła ulga, czułem się tak, jakbym rzeczywiście nabrał powietrza do płuc. Wypłynąłem w górę około 3 metrów i po wynurzeniu się z wody, ponownie znalazłem się w stanie, którego nie mogłem znieść. Znowu chciałem wciągnąć do płuc chociaż trochę powietrza. Ponownie zwróciłem się do Pana Boga i nastąpiła natychmiastowa ulga. To powtórzyło się cztery razy zanim nie wypłynąłem na powierzchnię wody i zobaczyłem nad sobą ciemne niebo i gwiazdy. Na wodzie Amuru były niewielkie fale, gdyż wiał wiatr. Statek, który miałem kontrolować płynął w stronę miasta, a kuter, z którego wypadłem do wody, z pogaszonymi światłami i częściowo zatopionym kadłubem, widziany przeze mnie jakby w postaci ciemnej plamy, cicho oddalał się ode mnie w górę rzeki Amur. Prąd wody zaczął mnie unosić z biegiem tej wielkiej rzeki. Oddychałem, dość często wciągając powietrze drobnymi łykami. Wewnątrz mnie jakby wszystko się paliło. Widząc to wszystko krzyknąłem: “Panie Boże! Co teraz będzie ze mną?”. Otrzymałem odpowiedź: “Teraz wołaj o pomoc”. Popatrzyłem dookoła i pomyślałem: “Głos straciłem, krzyczeć donośnie nie mogę, jeżeli nawet w pobliżu będzie płynąć jakiś kuter lub statek, to i tak nikt mnie nie usłyszy, z powodu pracy silnika a ja dłużej nie mogę utrzymać się na wodzie. Kto pływał nocą to wie, że znalezienie człowieka na wodzie podobne jest do znalezienia igły w stogu siana. Zwróciłem się z pytaniem do Pana: “Panie Boże, a kto mnie usłyszy?”. Otrzymałem odpowiedź: “Nie twoja sprawa. Twoim zadaniem jest wykonywanie woli Bożej”. Utrzymując się na wodzie, od czasu do czasu krzyczałem: “Ratunku”. Pomyślałem, że to już koniec mojego życia. Pan Bóg jednak daje jeszcze możliwość do dalszego życia, ale w jaki sposób można będzie mnie uratować? Rozmyślałem o córce. Przed trzema laty Pan Bóg zabrał do wieczności jej mamę, a gdy i mnie zabierze, to ciężko jej będzie żyć. Znowu otrzymałem odpowiedź: “Pan Bóg zatroszczy się o córkę, lepiej od ciebie”. Następnie zacząłem przejmować się zborem, lecz Pan Bóg ponownie wzmocnił mnie w wierze. Rozglądałem się dookoła – żadnych ratowników w pobliżu mnie nie widać. Nadal utrzymuję się na wodzie, prąd wody mnie unosi. W pewnym momencie odwróciłem się i zobaczyłem kuter, z którego wypadłem. Płynął on w moim kierunku. Przestraszyłem się, bo krzyczeć już nie mogłem i z bólem pomyślałem: “Panie Boże, czyżby ten kuter miał przepłynąć po mnie, jak poprzednio, a ja nie mam już siły”. Pan Bóg nie zsyła przeżyć ponad naszą siłę. Momentalnie usłyszałem nieco zdziwiony głos marynarza: “On jest tam!”. Z pokładu kutra rzucono w moim kierunku koło ratunkowe a następnie wyciągnięto z wody na tenże kuter i odwieziono na statek. Na statku było ponad 25 osób. Gdy mnie zobaczono, to nie chciano uwierzyć, że po tym co się zdarzyło, mogłem pozostać żywym. Na ciele moim nie było żadnych zranień, ani nawet sińców. Byłem tylko bardzo zmęczony i mokry. Zmieniłem moje ubranie na suche. Podano mi gorącą herbatę. Gdy ją piłem, podszedł do mnie znajomy człowiek, uścisnął mnie i zawołał: “Jesteś żywy?”. Odpowiedziałem: “Jak widzisz, żyję”. Na to on: “Ja, będąc na twoim miejscu pewnie od razu doznałbym zawału serca i śmierci”. Odpowiedziałem mu: “Prawidłowo mówisz, ja także umarłbym, gdyby mnie nie prowadził sam Pan Bóg”. On zapytał się: “I ty nie bałeś się?”. Odpowiedziałem na to: “Nie!”. Następnego dnia rano, gdy przybyłem na przystań, otoczyli mnie ludzie, w tym niektórzy z tych, którzy byli ze mną na statku oraz ci, którzy dowiedzieli się o tym, co się wydarzyło. Zaczęli mnie pytać: “Jak się czujesz?”. Odpowiedziałem im: “Pełnia chwały należy się Panu Bogu! Nie mam na ciele żadnych ran, ani nawet najmniejszych zadrapań, nie mam nawet kataru, tylko szkoda, że straciłem moje okulary, a także Biblię i książkę”. Wtem odezwał się kapitan statku: “Wszystko to, o czym mówisz zostało odnalezione w całości. Wkrótce przyniósł moje okulary oraz aktówkę z jej zawartością. Z późniejszego opowiadania dowiedziałem się, że okulary zostały znalezione na daszku sterówki. Byłem mocno zdziwiony, ponieważ ten daszek jest wypukły, zaokrąglony ze strony obu burt. O tym zdarzeniu świadczyłem wielu osobom, mówiłem o Panu Bogu i Jego przemożnym działaniu w powiązaniu z tym, co osobiście przeżyłem. Wielu z nich pytało mnie: “Dlaczego Pan Bóg dopuścił to, co zdarzyło się z tobą, pomimo tego, że jesteś człowiekiem nawróconym?”. Odpowiadałem: “Nie wiem, lecz Pan Bóg w ciągu, poprzedzających zdarzenie, dwóch dni przemawiał do mnie: Nie bój się! Będziesz przechodzić przez wody, będę z tobą, przez rzeki, lecz nie zatopią ciebie!”. Gdy to wszystko przeżywałem, to Pan Bóg był ze mną, zabrał strach i zachował mnie przy życiu. Modliłem się i prosiłem Pana Boga o udzielenie mi odpowiedzi na to pytanie. Po upływie prawie roku czasu Pan Bóg odpowiedział mi słowami zapisanymi w rozd. 43 Księgi proroka Izajasza, w wersetach od 10 do 13: “Wy jesteście moimi świadkami mówi Pan - i moimi sługami, których wybrałem, abyście poznali i wierzyli mi, i zrozumieli, że to Ja jestem, że przede mną Boga nie stworzono i po mnie się go nie stworzy. Ja, jedynie Ja, jestem Panem, a oprócz mnie nie ma wybawiciela. Ja zwiastowałem, wybawiałem i opowiadałem, a nie kto inny wśród was, i wy jesteście moimi świadkami - mówi Pan a Ja jestem Bogiem. I nadal nim będę, a nie ma nikogo, kto by mógł wyrwać z mojej ręki. Gdy Ja coś czynię, któż to zmieni?”. Wszystko to zdarzyło się w moim życiu według woli Pana Boga na świadectwo, aby ludzie wierzyli, wiedzieli i rozumieli Pana Boga oraz poznali, że On jest Wszechmogący.

 

Brat Anatolij Szabanow

(DPŻ 6/1999)

Poprawiony: niedziela, 13 maja 2012 16:23
 
Design by Next Level Design Lizenztyp CC - Template is powered by ENERGIEWERK