Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wpisany przez Admin   
poniedziałek, 25 kwietnia 2016 07:45

Z misją w Etiopii cz.2

Andrzej Poręba

Czwartek, 15 października 2015 roku. Odwiedziliśmy zbór w miejscowości Godzieb w okręgu Oromija. Dojechaliśmy wynajętym autobusem w niecałą godzinę z naszej bazy w Bonga. Zbór, w którym gościliśmy składa się z 52 członków, a z dziećmi liczy około 80 osób. Dom modlitwy, w którym się zgromadzają to budowla bardzo skromna, ściany wykonane są z drewnianych żerdzi pokrytych gliną mieszaną ze słomą, dach osłonięty tanią blachą. Podłoga jak w wielu takich domach to klepisko z gliny. Tutaj była ona dość nierówna, bo jeszcze nie wykończona. Gospodarze chcąc ją czymś osłonić, posypali zieloną trawą. Wyglądało to bardzo oryginalnie. Nabożeństwo było błogosławione. Przywitał nas oficjalnie miejscowy brat. Przedstawił ogólnie wszystkim brat Takele z Polski. Usługiwało dwóch braci z Niemiec Mark i Aleksander. Zaśpiewali pieśni z całą swą grupą z Niemiec. Pięknie też zaśpiewała młodzież i dzieci tego zboru. Po nabożeństwie ugoszczono nas tradycyjnie prażoną kukurydzą, kawą, herbatą, orzeszkami. Byliśmy ujęci posługiwaniem małej może 3 letniej dziewczynki pomagającej w goszczeniu swojej mamie. Pastor tego zboru przedstawił plany i potrzeby tej społeczności, czyli budowę pomieszczenia do nauczania dzieci, dokończenie domu modlitwy. Warto zaznaczyć, że domy modlitwy, które odwiedziliśmy to pojedyncze pomieszczenia przeznaczone tylko dla wspólnych nabożeństw. Pomieszczenia dla dzieci, kuchnie, magazyny to osobne szopki przy głównym budynku. Usłyszeliśmy od miejscowych zborowników ciekawą historię, iż w tej okolicy muzułmanie postanowili zbudować meczet. Trzeba dopowiedzieć, że wiąże to się z tym, iż w najbliższej okolicy istniejącego meczetu nie mają prawa funkcjonować jakiekolwiek inne kościoły. Na budowy tych muzułmańskich świątyń przekazywane są olbrzymie pieniądze z krajów arabskich, tam gdzie przynajmniej jest kilku wyznawców islamu. To prowadzona od wielu dekad swoista ekspansja islamu. Członkowie miejscowego zboru, słysząc o takich planach, postanowili w modlitwach i postach prosić Boga o pomoc i ochronę. I tak Bóg sprawił, że nie doszło do realizacji tego projektu. Zborownicy zasygnalizowali nam, że nie mają czystej wody do celów spożywczych. Korzystają z lokalnej rzeczki, której wody są zupełnie brązowe i mętne od różnych zanieczyszczeń. Takich osób, które nie mają dostępu do czystej wody jest tam około 3 tysiące. Powstał projekt zbudowania studni w pobliskim zagajniku. Wieczorem udaliśmy się piechotą do zboru „Światło Życia” w Bonga.  Nabożeństwo było błogosławione.  Słowem  usługiwał brat Piotr  z Niemiec a modlitwę poprowadził br. Roman  Jawdyk. Dom modlitwy zbudowany jest tradycyjnie z żerdzi i gliny. Na dachu blacha. Podłoga gliniana. Na ścianie i nad kazalnicą teksty z księgi Izajasza 43:19 i 65:17. Po nabożeństwie tradycyjnie częstowano nas kawą, herbatą i orzeszkami, groszkiem.

Piątek, 16 października, wczesnym rankiem, odpowiednio zaopatrzeni wyruszyliśmy wynajętym autobusem w rejony rządzone przez szamanów do Kaka i Szaka. Tam mieliśmy uczestniczyć w nabożeństwach i otwarciu nowo wybudowanych  zbiorników wodnych. Jazda zajęła nam 3 godziny. Droga prowadziła przez niezwykle malownicze tereny porośnięte bambusowymi lasami. Na tych terenach  położonych na wysokości około 3 tysięcy metrów n.p.m. żyje wiele gatunków małp, niektóre widzieliśmy i pojawiają się także lwy, na szczęście tych nie napotkaliśmy.  Również w Kaka powitani zostaliśmy przez liczną reprezentację zboru, która ze śpiewem poprowadziła nas do swego domu modlitwy. Usługiwaliśmy pieśniami i Słowem (Andrzej Poręba). Tłumaczyli bracia Takele Kebede i Girum Bekele. Po nabożeństwie ugoszczono nas pod specjalnym namiotem indżerą z dodatkami oraz kawą, herbatą i prażonymi ziarnami. Przed zjedzeniem  indżery, którą się spożywa palcami mogliśmy umyć sobie ręce w tradycyjny sposób podstawiając je pod podawany czajnik z wodą a nad specjalną miseczką. Po posiłku rozdano dzieciom cukierki (to rarytas dla większości młodych  Etiopczyków). Następnie w dużym pochodzie, wspólnie ze zborem, urzędnikami tego powiatowego miasta, jego prezydentem udaliśmy się do nowo zbudowanego zbiornika wodnego. Pochód szedł ze śpiewem przez centrum miasta wybierając celowo okrężną drogę, aby wydać świadectwo licznie zgromadzonym mieszkańcom. W tym dniu wszystkie urzędy i szkoła były zamknięte. Podczas uroczystego oddawania zbiornika były śpiewane pieśni, zwiastowana ewangelia. Głównym mówcą był br. Waldemar. Po tej uroczystości prezydent miasta zaprowadził nas do rzeczki i pokazał, gdzie można by ewentualnie zrobić ujęcie pitnej wody. Następnie zaproszono nas do sali konferencyjnej miejscowego urzędu, gdzie zostaliśmy poczęstowani indżerą, świeżymi bułkami, napojami (coca-cola, woda, kawa, herbata). W następnej kolejności zwiedziliśmy pobliski szpital,dowiadując się o jego palących potrzebach. Izba przedporodowa to zwykła chatka, w której na materacach i siennikach ułożonych na ziemi ciężarne kobiety oczekują rozwiązania. Brak lekarstw, pitnej wody i stałej dostawy prądu to podstawowe sygnalizowane problemy powiatowego szpitala.Kolejnym etapem był zbiornik w Szaka. To jak nas przywitano na miejscu, przekraczało naszą wyobraźnię. Po wyjściu z autobusu zobaczyliśmy ustawione w szpalerze  po obu stronach drogi około 1000 dzieci z miejscowej szkoły, z jednego końca drogi  duża grupa członków lokalnego zboru z głośnym śpiewem i podnoszonymi Bibliami witająca nas z radością,  a z drugiego końca z głośnym trąbieniem i okrzykami witała nas grupa miejscowego szamana. Razem zeszliśmy do zbiornika, aby go obejrzeć, bo sama uroczystość odbioru miała się odbyć na dziedzińcu lokalnej szkoły. Prezydent miasta oprowadził nas po tej szkole, opowiadając o jej potrzebach. Następnie odbyła się oficjalna uroczystość odbioru tego zbiornika. To co zdumiało chyba wszystkich uczestników to obecność samego szamana wraz ze swoją liczną około 100 osobową świtą. Miejscowi wierzący uznali to za cud, ponieważ wcześniej nie wolno było przed nim wspominać o Jezusie Chrystusie, kila tygodni wcześniej nie pozwolił na pochówek zmarłego wierzącego brata, a tutaj uczestniczył około godziny w takiej ewangelizacji. Słowem usługiwali bracia: Aleksander z Niemiec i Roman Jawdyk. Podczas tej uroczystości szaman poprosił o głos i wypowiedział miedzy innymi dziwne słowa, że okoliczni mieszkańcy żyją w ciemności i potrzebują światła. Wskazał na potrzeby szkoły i poinformował, że pod jej budowę oddał swoją ziemię. Na zakończenie w rozmowie z Romanem J. i Takele K.  poprosił o modlitwę za sobą i o Biblię z dużym drukiem. To już zupełnie zadziwiło nie tylko wierzących, ale również jego otoczenie. Wygląda na to, że Bóg rozpoczął w tej okolicy swoją szczególną pracę. Zachęcamy szanownych czytelników do wytrwałych modlitw o zbawienie tego szamana i jego najbliższych. Informujemy też, że kilka tygodni po naszym odjeździe za pieniądze misji dostarczono do miejscowej szkoły artykuły szkolne, a szamanowi Biblię.

Sobota, 17 października.

Na godzinę 10.00 wybraliśmy się do zboru „Misgana” w Bonga na konferencję dla dzieci. Po krótkiej społeczności w domu modlitwy, gdzie uczyniono modlitwę o błogosławieństwo dzieci delegacja z Polski , Niemiec i miejscowego zboru odwiedziła szpital w Bonga i chorych, na których leczenie przekazano pieniądze. Po wizycie w szpitalu wróciliśmy na łąkę, gdzie w międzyczasie grupa z Niemiec prowadziła zajęcia z dziećmi. Były zabawy, nauka pieśni i lekcje biblijne. W sumie z tej konferencji skorzystało około 130 dzieci, wiele z nich spoza zboru. Wśród uczestników konferencji była też matka samotnie wychowująca 5 dzieci, które są wspierane finansowo przez wierzących z Zabrza. Dzieci uczestniczące w tej konferencji były bardzo zadowolone tym bardziej, że dostarczono im dużą ilość wody butelkowanej. Nawet puste butelki były dla nich bardzo cenne. Wielu z nich zbierało je dla swych rodzin. Po powrocie do sali zboru „Misgana”  rozdaliśmy wszystkim  dzieciom zeszyty, długopisy oraz laurki przygotowane przez dzieci zabrzańskiego zboru. O godz. 13.30  wszystkim dzieciom podano obiad. Około godz. 15.00 spotkaliśmy się z prezydentem miasta Bonga zaproszeni przez niego do zwiedzenia miejscowego muzeum regionu Keffa. Mogliśmy nieco więcej dowiedzieć się o tym regionie Etiopii i potrzebach tego miasta. Prezydent okazał się bardzo życzliwym człowiekiem. Jako jeden z nielicznych pozwalał nam na modlitwy w miejscach publicznych takich jak odbiór zbiorników wodnych. Ponadto obiecał miejscowemu zborowi odzyskać ich działkę zawłaszczoną przez innych ludzi w nieprawny sposób. Po powrocie do hotelu – bazy około godz. 17.00 zorganizowano podsumowujące spotkanie, na którym uczestniczyli trzej  pastorzy z Etiopii oraz bracia z misji: Roman Jawdyk, Takele Kebede, Waldemar  Szulc, Piotr Wall, Girum Bekele, Andrzej Poręba. Dowiedzieliśmy się od nich o cudownym działaniu Boga, który używając misji polsko-niemieckiej poruszył serca okolicznych mieszkańców jak również decydentów w mieście i okolicach. Potwierdzono, że dalsza taka praca jest bardzo potrzebna. Wieczorem po wspólnej kolacji udaliśmy się do swych pokoi, by przygotować się do drogi powrotnej w dniu jutrzejszym.

Niedziela, 18 października. W drodze powrotnej, jadąc w kierunku Addis Abeby wstąpiliśmy do zboru w Kishe, w dzielnicy Satera. Zostaliśmy tam serdecznie przyjęci. Zbór nieliczny około 60 osobowy. Przed nabożeństwem w szopie obok domu modlitwy prowadzono zajęcia z dziećmi. Ze względu na brak miejsca zajęcia były na stojąco. W Sali zborowej część siedziała na ławach, a część na kocach i materacach bezpośrednio na gliniastym klepisku. W nabożeństwie odczuwalne było działanie Ducha Świętego. Pieśnią usługiwał zborowy chór oraz goście z misji. Słowem usłużył br. Roman J. i miejscowy pastor. Modlitwa i śpiew wyrażane były niezwykle ekspresyjnie. Nie brakowało łez radości spływających po wielu twarzach. Oczywiście jak wszędzie skorzystaliśmy z kawy, herbaty i różnych orzeszków.  Zbór nas serdecznie pożegnał. Na wyjątkową uwagę zasługiwał pewien szczuplutki około 70 letni brat. Jego radość i spontaniczność mnie  zadziwiła. Ten ojciec ośmiorga dzieci wyrażał wdzięczność Bogu za swą rodzinę i za zdrowie. Jak mówił ma jeszcze wszystkie zęby. Przy okazji chcę dodać, że zdrowe zęby tamtejsza ludność nie zawdzięcza dobrym szczotkom i pastom do zębów, lecz dietom praktycznie bez chemii, małym ilościom spożywanego cukru i żuciu specjalnego gatunku patyczków zawierających substancje antybakteryjne. Podczas pożegnania ten staruszek nas błogosławił i palcem wskazywał na niebo, jakby chciał powiedzieć, że tam się spotkamy, że tam należy spoglądać skąd wkrótce Pan Jezus przyjdzie. Najbardziej żywiołowo żegnały nas dzieci, których jeszcze przy autokarze br. Roman Jawdyk uczył wypowiadać po polsku: „Jezus jest moim Panem” i całkiem dobrze im to wychodziło. Po południu dotarliśmy do wojewódzkiego miasta Jimma (Dżima), jako ostatniej bazy przed dotarciem na lotnisko w Addis Abebie. Przeszliśmy przez miasto, aby zakupić jakieś pamiątki i zwabieni głośnym śpiewem odkryliśmy kolejny duży zbór zielonoświątkowy (około 1000 miejsc siedzących). Akurat odbywała się tam konferencja młodzieżowa i równolegle w sąsiednim budynku spotkanie dla małżeństw. Odprawieni z błogosławieństwem powróciliśmy do hotelu, aby przenocować i przygotować się do powrotnej drogi.

Poniedziałek, 19 października z rana wyjechaliśmy do stolicy. Podróż autokarem trwała 7 godz. Po drodze podziwiałem przepiękne krajobrazy, paprykę suszoną na dachach domów i na poboczach drogi. Widzieliśmy dzieci i kobiety taszczące kanistry z wodą czy też chrust na opał. Po drodze szybko mijały chatki tubylców, miasteczka i wioski. Gdzieniegdzie zobaczyć można było oracza prowadzącego drewniany pług ciągnięty przez woły. Raz nawet udało się zobaczyć młócenie zboża poprzez przeganianie krów po placu wyścielonym zbożem. Bezpiecznie dojechaliśmy do lotniska odprowadzeni przez pastora Deribe Abera, przewodniczkę Sofię Lemma i Kasę Kebede brata Takele. Dzięki Bogu bezpiecznie powróciliśmy do swoich rodzin i zborów. Chwała za to Panu Bogu.

Podsumowując, niewątpliwie czas spędzony na tej misji był dla mnie, a wierzę, że i dla innych czasem szczególnie błogosławionym. Wiele zobaczyłem i usłyszałem, co stanowi dla mnie niezwykle cenną lekcję życiową. Jestem Bogu wdzięczny za tych, którzy poświęcają swój czas i siły a też często swoje pieniądze, aby uczestniczyć w tym dziele ewangelizacji, w tak odległym kraju. Wypełniają się słowa Pana Jezusa: I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec (Mat. 24,14). Drodzy Czytelnicy, proszę o wsparcie modlitewne dla tej prowadzonej misji, a jeżeli ktoś z Was chciałby się przyczynić do tego dzieła finansowo podaję informacje:

 

Polsko-Etiopskie Stowarzyszenie Misyjne „Nadzieja-Tesfa”

Łany Wielkie, ul. Wiejska 47

44-153 Sośnicowice

Nr konta bankowego:

16 1140 2017 0000 4102 1185 6236

Poprawiony: poniedziałek, 25 kwietnia 2016 08:45
 
Design by Next Level Design Lizenztyp CC - Template is powered by ENERGIEWERK